Data: 23 czerwca 2005
Liczba bosych osób: 6-5
Najciekawsze miejsca: Syrenka na Rynku, trawniki i jedzenie pod Cytadelą, Las Kabacki, metro.
Miejsce, w którym wzbudziliśmy najwięcej zaskoczenia: Zdecydowanie stacja „Plac Wilsona”. Strażnik chyba nie wierzył w to, co widzi…
Samo spotkanie poprzedziło wiele przygotowań. Pomijając opis tego, jak udało się zebrać ekipę, warto wspomnieć, że nasza lista dyskusyjna wrzała od szukania odpowiedzi na pytania: Gdzie? Kiedy? Jak? Jak to będzie?
Przed spotkaniem znaliśmy się głównie z sieci, bo chyba tylko ja znałem z widzenia kogoś z grupy (Darek pokazywał mi jak spacerować po śniegu, a z Aiwą kilka tygodni wcześniej odbyliśmy długą wędrówkę wzdłuż Wisły).
Wreszcie nadszedł dzień spotkania! Na spacerze stawiło się w sumie siedem osób. Sześcioro bosych – Ania (Aiwa), Agnieszka, Magda, Darek, Marcin i ja – oraz jedna obuta towarzyszka (Dorota, żona Darka). W programie spaceru było Stare (startowaliśmy z Rynku) i Nowe Miasto, okolice Cytadeli (u podnóży której posiedzieliśmy na trawie wyjadając wypieki przyniesione przez dziewczyny
), plac Wilsona (tam opuściła nas Magda), metro, Tesco, Las Kabacki oraz polana w Powsinie, gdzie usiedliśmy przy ognisku i raczyliśmy się kiełbasą i darmowym piwem (z tego ostatniego akurat nie wszyscy korzystali
).
Atmosfera była bardzo fajna atmosfera. Po pierwsze, okazało okazało się, że mamy ze sobą więcej wspólnego, niż początkowo sądziliśmy, więc mieliśmy wiele tematów do rozmowy. Po drugie – bawiliśmy się samym faktem niecodzienności naszego spotkania, a czasem także reakcjami ludzi. Dotyczyło to zwłaszcza metra, bo to tam wzbudziliśmy najwięcej zainteresowania. W Tesco chyba mało kto zauważył, że jesteśmy bez butów…
Najciekawsze miejsca: Syrenka na Rynku, trawniki i jedzenie pod Cytadelą, Las Kabacki, metro.
Miejsce, w którym wzbudziliśmy najwięcej zaskoczenia: Zdecydowanie stacja „Plac Wilsona”. Strażnik chyba nie wierzył w to, co widzi…