Archiwum kategorii ‘Bose spotkania’

Spacery w nowy sezonie

środa, 23 Maj 2007

W tym sezonie odbyły się już dwa spacery. Opis kwietniowego pojawi się już niebawem. Dane majowego spaceru:

Data: 19.5
Liczba bosych osób: 3 + obuty fotograf
Najbardziej „nieoczekiwana” wizyta: wieża Eiffla

Na miejsce majowego spaceru wybraliśmy Saską Kępę. Postanowiliśmy bowiem zajrzeć na festyn na ul Francuskiej, odbywający się tam już po raz drugi. Impreza poświęcona była pamięci Agnieszki Osieckiej. Dodatkowo wcześniej odwiedziliśmy też park Skaryszewski by choć trochę pospacerować po trawie.

Pogoda dopisała, humory także co widać doskonale na zdjęciach, które możecie zobaczyć w bosej galerii .

Bosy spacer we wrześniu 2006

sobota, 23 Wrzesień 2006

Data: 16.09.2006.
Liczba bosych osób: 5

Najprzyjemniejsze miejsce: może dywanik w budce rozjechanej rowerem? ;)

Najbardziej „nieoczekiwana” wizyta: a nie wiem? W lesie nikt na nas dziwnie nie spozierał zza węgła…temu ślimakowi co go Olek rozdeptał mogło się nie podobać ;)

(więcej…)

Bosy spacer w sierpniu 2006

wtorek, 15 Sierpień 2006

Data: 6.08.2006
Liczba bosych osób: 3-4

Najprzyjemniejsze miejsce: Syrenka, trawa za pomnikiem Korczaka przy PKiN.
Najbardziej „nieoczekiwana” wizyta: Może przy Syrence?

(więcej…)

Bosy spacer w lipcu 2006

środa, 5 Lipiec 2006

Data: 2.07.2006.
Liczba bosych osób: 3-5

Najprzyjemniejsze miejsce: Trawa na i za Wałem Miedzeszyńskim… zwłaszcza jako konrast dla torów i żwiru… No i piasek na plaży.
Najbardziej „nieoczekiwana” wizyta: I znowu nie zanotowaliśmy żadnych specjalnych zaskoczeń… czyżbyśmy już przyzwyczaili warszawiaków do siebie? ;)
pict0955a.jpg

(więcej…)

Bosy spacer w czerwcu 2006

piątek, 30 Czerwiec 2006

Data: 24.06.2006
Liczba bosych osób: 4

Najprzyjemniejsze miejsce: Trawniki w BUW (po raz drugi ;) ), Tarabuk
Najbardziej „nieoczekiwana” wizyta: Nie zanotowaliśmy żadnych specjalnych zaskoczeń. Nawet Pani w Tarabuku nie skomentowała braku obuwia. Ale prawdą jest też, że to „swoja” kobieta! :)
na_skarpie.jpg

(więcej…)

Bosy pacer w maju 2006

wtorek, 30 Maj 2006

Data: 21.05.2006
Liczba bosych osób: 3

Po zimnej wiośnie w połowie maja nadeszło ocieplenie i zapragnęliśmy spotkania. Ustalony został termin, trasa (Łazienki, Siekierki i łęgi na wybrzeżu Wisły) oraz rozesłane zaproszenia i zaczęło się oczekiwanie na pierwszy tegoroczny spacer…

Niestety – niedzielny poranek przywitał nas chłodem i deszczem. To sprawiło, że w umówione miejsce – pod fontanną na pl. Na Rozdrożu – stawili się tylko najwytrwalsi: Ania, Darek, ja oraz Marcin i Dorota. Z tej piątki tylko pierwsza trójka zdecydowala się na zdjęcie butów (a właściwie dwójka, bo Darek był już bez obuwia). Z powodu zimna „nieco” zmieniliśmy trasę i spędziliśmy miłe 1,5 godziny w Ogrodzie Ujazdowskim spacerując sobie po tym niedawno odnowionym parku oraz bawiąc się na jego nowoczesnym placu zabaw. Wyprawę nad Wisłę postanowiliśmy przedsiemwziąć na spotkaniu w pierwszy weekend lipca.

Bosy spacer w sierpniu 2005

środa, 31 Sierpień 2005

Data: 29 sierpnia 2005
Liczba osób: 3-6 (a chwilowo nawet 7)


Najmilsze miejsca odwiedzone w czasie spaceru: fontanna w Metropolitanie, Ogrody na dachu i u podnóży BUWu, trawa przed Sądami, „basnik” za sądami.
Najbardziej „nieoczekiwana” wizyta: W przychodni ortopedycznej przy Kanonii. (celu nie zdradzimy ;) )

Drugi, sierpniowy, spacer jak na razie był jedynym spacerem wieczornym.

Umówiliśmy się na 18 pod wielką fontanną w Ogrodzie Saskim. Oprócz Ani (Aiwy) i mnie na spotkanie przybyła jeszcze Weronika. Reszta ekipy miała dołączyć po drodze.

Z Saskiego przemaszerowaliśmy placem Piłsudskiego na dziedziniec Metropolitana, gdzie spędziliśmy 20 minut bawiąc się wybornie z tamtejszą fontanną. Następnie szlak poprowadził nas na Krakowskie Przedmieście pod pomnik Kopernika, gdzie dołączyła do nas Magda. We czwórkę zeszliśmy OboĽną w dół i doszliśmy do BUWu, którego wspaniałe ogrody zdeptaliśmy naszymi stopami. Z Biblioteki udaliśmy się Powiślem w kierunku Mariensztatu i Starego Miasta. Pokręciliśmy się po Placu Zamkowym, Rynku i Nowym Mieście, a przy placu Krasińskich spotkaliśmy Marcina i Darka (z żoną). Już całą 7 (Dorota także zdjęła buty! ;) ) pobrodziliśmy i pobawili się wśród bogiń na tyłkach Pałacu Sprawiedliwości. Spacer zakończył się na staromiejskim Rynku.

Bosy spacer w czerwcu 2005

czwartek, 7 Lipiec 2005

Data: 23 czerwca 2005
Liczba bosych osób: 6-5

Najciekawsze miejsca: Syrenka na Rynku, trawniki i jedzenie pod Cytadelą, Las Kabacki, metro.

Miejsce, w którym wzbudziliśmy najwięcej zaskoczenia: Zdecydowanie stacja „Plac Wilsona”. Strażnik chyba nie wierzył w to, co widzi… :)

Samo spotkanie poprzedziło wiele przygotowań. Pomijając opis tego, jak udało się zebrać ekipę, warto wspomnieć, że nasza lista dyskusyjna wrzała od szukania odpowiedzi na pytania: Gdzie? Kiedy? Jak? Jak to będzie?

Przed spotkaniem znaliśmy się głównie z sieci, bo chyba tylko ja znałem z widzenia kogoś z grupy (Darek pokazywał mi jak spacerować po śniegu, a z Aiwą kilka tygodni wcześniej odbyliśmy długą wędrówkę wzdłuż Wisły).

Wreszcie nadszedł dzień spotkania! Na spacerze stawiło się w sumie siedem osób. Sześcioro bosych – Ania (Aiwa), Agnieszka, Magda, Darek, Marcin i ja – oraz jedna obuta towarzyszka (Dorota, żona Darka). W programie spaceru było Stare (startowaliśmy z Rynku) i Nowe Miasto, okolice Cytadeli (u podnóży której posiedzieliśmy na trawie wyjadając wypieki przyniesione przez dziewczyny :) ), plac Wilsona (tam opuściła nas Magda), metro, Tesco, Las Kabacki oraz polana w Powsinie, gdzie usiedliśmy przy ognisku i raczyliśmy się kiełbasą i darmowym piwem (z tego ostatniego akurat nie wszyscy korzystali ;) ).

Atmosfera była bardzo fajna atmosfera. Po pierwsze, okazało okazało się, że mamy ze sobą więcej wspólnego, niż początkowo sądziliśmy, więc mieliśmy wiele tematów do rozmowy. Po drugie – bawiliśmy się samym faktem niecodzienności naszego spotkania, a czasem także reakcjami ludzi. Dotyczyło to zwłaszcza metra, bo to tam wzbudziliśmy najwięcej zainteresowania. W Tesco chyba mało kto zauważył, że jesteśmy bez butów…

Najciekawsze miejsca: Syrenka na Rynku, trawniki i jedzenie pod Cytadelą, Las Kabacki, metro.
Miejsce, w którym wzbudziliśmy najwięcej zaskoczenia: Zdecydowanie stacja „Plac Wilsona”. Strażnik chyba nie wierzył w to, co widzi… :)