Boso na świecie

W Polsce lubimy chodzić boso. Jednak zdecydowana większość naszych rodaków chodzi tak w trzech miejscach: po domu, po ogrodzie i po plaży. A przecież te trzy miejsca to tylko wycinek naszej aktywności… Są państwa, w których ludzie mają więcej okazji do chodzenia boso. O trzech takich przypadkach traktuje ten artykuł. Zapraszam!

Dawno, dawno temu, po moim pierwszym bosym spacerze w okolicach mojego domu (mieszkam w środku Warszawy, lecz do dzikich pól miałem 5 minut spacerem) dopytywałem się ze strachem rodziców, czy aby nie dostanę po tym żadnej grzybicy. Kochani moi rodziciele z pobłażaniem uśmiechali się opowiadając, jak to w czasie swojego dzieciństwa wyjeżdżali do rodziny na wieś, a tam pół wakacji spędzali boso. Faktycznie – w powojennej Polsce bosochodzące dzieci czy nawet młodzież były widokiem codziennym jeszcze w latach 50 czy 60. W latach późniejszych wzrost zamożności społeczeństwa, a potem masowa produkcja butów, obuły wszystkich w trampki, trzewiki, klapki pantofle czy – na przełomie lat 80 i 90 – „adidasy”. I mimo tego, że obuwie nie jest już wskaźnikiem zamożności (latem najpopularniejsze są i tak japonki za kilkanaście złotych) to do powszechnego chodzenia boso powrotu (na razie ;) ) nie ma. A przecież są zamożne kraje, w których ludzie chodzą boso także poza domem czy poza plażami.
O trzech przypadkach chciałbym wspomnieć w niniejszym artykule.

Na pierwszy ogień idzie…

USA

Nie będzie odkryciem stwierdzenie, że jest to… kraj kontrastów! :) Także w dziedzinie chodzenia boso.

Jest to kraj, w którym stosunkowo najczęściej można spotkać bose osoby w restauracjach, supermarketach czy na chodnikach „sypialnianej” części miast. Ale – jak twierdzą członkowie jednego z bosych stowarzyszeń – USA jest to kraj, w którym bosych najczęściej się zwalcza. Dowodem na to mają być często spotykane tabliczki:

NO BARE FEET

by Order of the Health Department

Oczywiście Amerykanie, jak to Amerykanie, intensywnie walczą o swoje prawo do chodzenia boso tam, gdzie chcą. Sporo informacji na ten temat sytuacji bosych w Stanach oraz ich działań można znaleźć na bardzo ciekawej stronie http://barefooters.org

Bosa geografia USA przedstawia sie następująco:

(podane za artykułem tłumaczonym przez Crazy Jack’a)

Najbardziej „bosym” stanem są Hawaje. Wynika to zarówno z tradycji jak i z korzystnego klimatu. Podobno także Zachód i Południe Stanów Zjednoczonych są bardziej tolerancyjne niż Północny Wschód. Nowa Anglia jest zaś podobno najbardziej zdystansowana, jeżeli chodzi o takie ekstrawagancje!

Niemcy

Prawie 10 lat temu koleżanka opowiadała mi przy jakiejś okazji (pewnie w dyskusji o tolerancyjności Polaków), że jako dziecko (czyli pewnie na poczatku lat ’90) „schodziła boso Berlin i nikt się nie przyglądał. A w Polsce to na pewno by się ludzie dziwnie patrzyli”.

Czy zatem nasi najbliżsi zachodni sąsiedzi są aż tak bosym krajem? Trudno powiedzieć, bo relacja znajomego z wyprawy do Berlina w roku 2006 obfitowała w określenia „patrzyli”, „gapili się”, „dziwili sie”, „nie mogli sie napatrzeć”… :)
Nie zdziwiłbym się, jeżeli Niemcy krzywo patrzą na ludzi chodzącyh boso po mieście. W końcu jest to naród uporządkowany, który wie, że do chodzenia boso służą bose parki!(barfusspark).
Parki te to wydzielone obszary, w których przygotowane są ścieżki do spacerowania bez butów. Ścieżki te są bardzo urozmaicone – mają najróżniejszą nawierzchnię (piasek, runo leśne, trawa, szyszki, kamyki), prowadzą przez przeszkody wodne, wzdłuż pni drzew, po błocie, po kamieniach itp.
Barfussparków w Niemczech jest ok. 30, więc jest to dosyć popularne miejsce wypoczynku.
Osoby znające język Goethego (i nie tylko one) mogą zajrzeć na następujące strony:
http://www.barfusspark.info/
http://www.barfusspark.de/
http://de.wikipedia.org/wiki/Barfu%C3%9Fpark

Nowa Zelandia i Australia

Na koniec zostawiłem prawdziwą perełkę, czyli… opis raju na wszystkich fanów chodzenia boso. I choć w Australii spotkanie bosej osoby nie jest rzadkością, to w Nowej Zelandii jest to codzienność!

Jedna z turystek z Polski opisuje swoje wrażenia z pobytu w NZ:

W banku stoi przede mną mężczyzna. Porządnie ubrany: koszula , spodnie, krawat . Stoi …boso. Znajomi Kiwi (polonijne określenie Nowozelandczyków) widząc mój pytający wzrok, spieszą z wyjaśnieniem: Nieraz zobaczysz ludzi chodzących boso po mieście, w muzeum, w kinie. Bez względu na porę roku i wiek. Pod koniec miesięcznego pobytu mnie też zaczną ?cisnąć? buty …

Chodzeniu boso sprzyja tam klimat (latem nieco, zimo sporo cieplejszy od naszego) i czyste ulice. Ale czy w ciagu 2-3 letnich miesięcy w Polsce jest dużo chłodniej? A na Powiślu czy Starym Mieście zbyt brudno? Myślę, że to raczej uwarunkowania wewnętrzne niż zewnętrzne sprawiają, że latem, w Polskich miastach tak rzadko można zobaczyć bose osoby.
olek
ps. Jeżeli ktoś z Was ma materiały, które mogły by wzbogacić niniejszy artykuł, to bardzo proszę o kontakt! :)

3 odpowiedzi do “Boso na świecie”

  1. boso pisze:

    Ja chodze boso wszędzie nawet po szkole . boso jest dotego sex-y ;)

  2. Znam język niemiecki byłam na ich stronę oko mnie z bielało jakie tam
    parki i.t.d. chciałabym tam być.
    Ela

  3. Andreas pisze:

    Auch ich habe das Barfußlaufen für mich zur Freude gefunden.Auf die schöne Zeit des Jahres warten und wieder bei angenehmen Temperaturen barfuß unterwegs sein.(:-)

Dodaj odpowiedź