Spacer się odbył… i to jak!
Ku wielkiemu zaskoczeniu, w niedzielę boso wspólnie wędrowało aż 11 osób! Niektórzy wprawdzie się minęli, ale i tak przez większość czasu było nas 8-10 sztuk. To jeden z najliczniejszych spacerów ze wszystkich dotychczasowych!
Zaczęło się od niespodzianek – o 11.00 przy wejściu do Parku były osoby niespodziewane, a tych co potwierdziły – próżno było wypatrywać. Kilka minut później dołączyli stali bywalcy (czasem długo niewidziani
) i całą grupą udaliśmy się w głąb Parku, na „Powitanie Słońca”. Po godzinnych ćwiczeniach jogi ruszyliśmy w trasę. Doszliśmy do nowoutworzonej ścieżki terenowej nad Wisłą, a następnie wzdłuż niej – na północ. Minęliśmy plażę pod Mostem Poniatowskiego (leżaki, kurtyna wodna, boisko do siatkówki plażowej – super!) i po dłuższym spacerze dzikim brzegiem dotarliśmy do plaży pod La Playą. Tam kurtyny wodnej nie było, ale w klubie był prysznic, boiska i kolejne setki wypoczywających osób. Po krótkim odpoczynku i wycieczce „w głąb rzeki” po betonowej ostrodze, doszliśmy do Mostu Gdańskiego. Tam wsiedliśmy w tramwaj i z małymi przygodami dotarliśmy do Arkadii, gdzie kupiliśmy sobie lody i z nimi w rękach poszliśmy pobawić się jeszcze trochę w wielkiej fontannie. W fontannie, jak i na całej niemal trasie, towarzyszyli nam bosi. Po bosych dorosłych na jodze i bosych w każdym wieku na plażach, tu boso biegaliśmy wśród bosych dzieciaków.
Podsumowując: Po kilku mniej licznych spacerach, w niedzielę była nas cała ekipa. A w tak dużej grupie – jak zwykle – okazało się, że każdy ma jakieś wspólne zainteresowania, znajomych, plany, było więc o czym rozmawiać przez całą drogę.
Wstępnie umówiliśmy się na połowę lipca - tym razem na 100% do lasu.
Pokaźny zbiór zdjęć z części spaceru obejrzeć można w galerii autorstwa Julii.






